Dyskryminacja pozytywna polega na zastosowaniu czasowych bądź stałych środków prawnych, które będą wyrównywały szanse osób oraz grup dyskryminowanych (ze względu na płeć, pochodzenie, rasę, religię, orientację seksualną czy niepełnosprawność).

Formą tego rodzaju dyskryminacji jest m.in. osobny parytet dla kobiet w spółkach z udziałem skarbu państwa. Parytety polegają na administracyjnym rezerwowaniu miejsc dla reprezentantów określonych grup społecznych. Te zarezerwowane miejsca (kwoty) mają przeciwdziałać wykluczeniu kobiet z życia publicznego, politycznego czy biznesowego. Zadaniem parytetów dla kobiet w spółkach z udziałem skarbu państwa jest „ukazanie się” płci pięknej w biznesie.

System ten, nazywany kwotowym, istnieje już w Szwecji, Norwegii, Francji, Hiszpanii i Finlandii. Parytety gwarantują paniom od 30 % do 40 % miejsc w radach nadzorczych. Podczas tegorocznego Kongresu Kobiet podjęto temat tego systemu i wiążącej się z nim nowo powstałej kasty tzw. „złotych spódniczek”.

Z badań wynika, że zaledwie 6% polskich firm posiada kobiety na stanowisku prezesa. Taka sama sytuacja byłą w Norwegii, zanim zagwarantowała ona płci pięknej miejsca w radach nadzorczych oraz zarządach spółek giełdowych państwowych .

Zagrożeniem ze strony tego systemu jest możliwość zrodzenia się kastowości w tej sferze biznesu. Przykładem jest tu sytuacja w Szwecji. Wprowadzenie 40 proc. gwarantowanych miejsc w radach nadzorczych spółek akcyjnych z udziałem skarbu państwa spowodowało, iż jedna kobieta jest prezesem kilku spółek. Narodziła się tam kasta tzw. „złotych spódniczek”, czyli awans zawodowy wybranej, wąskiej grupy kobiet.

Opinie co do wprowadzenia w Polsce parytetów dla kobiet są podzielone. Jedni mówią, iż kobiety nie należą do dyskryminowanej mniejszości i przymus wprowadzania pań do zarządów spowoduje wrogie nastawienie społeczeństwa wobec płci pięknej. Ponadto dyskryminacja pozytywna powinna być wprowadzana z umiarem i jest środkiem nadzwyczajnym. Według nich nasze państwo powinno się bardziej skupić na zabezpieczeniu finansowym dla kobiet, które pracują w domu (nieodpłatnie). Drudzy zaś tłumaczą (w tym prof. Magdalena Środa), że dopóty polskie społeczeństwo nie nauczy się innych standardów ułatwienia wobec kobiet, to system kwotowy powinien być wprowadzony także w naszym kraju (35 % kobiet do 2015 roku w radach nadzorczych spółek udziałem skarbu państwa).

Według badań Eurostatu kobiety prowadzą  35,4 % działalności gospodarczych. Dzieje się tak bez parytetów czy innych ułatwień.

Pozytywna dyskryminacja, czyli uprzywilejowanie kobiet w biznesie ma je aktywizować. Do tego potrzebne jest odciążenie żon i matek z części ich obowiązków domowych. Aby ich mężowie pomogli im w tym, potrzebna jest zmiana czy nawet rewolucja kulturowa w naszym kraju. Ponadto należy zmienić prawo na bardziej przyjazne kobietom (m.in. ułatwienie w zakładaniu placówek opieki nad dziećmi). Parytety stoją na końcu tych zmian. Najpierw trzeba zacząć od ustaw regulujących sprawę przedszkoli i żłobków, a wtedy kobiety będą mogły i chciały wkroczyć w sferę zarządzania i biznesu.

Zostaw komentarz